Jakie pułapki i sztuczki stosują bankowcy, by wycisnąć z Ciebie wszystkie soki
Z usług bankowych korzystają wszyscy, którzy pracują, czy prowadzą biznes, ale wielu z nas zapomina, że banki to również biznes i w żadnym wypadku nie pragną naszej korzyści. Jest akurat przeciwnie, bankowcy zrobią wszystko, byle tylko zarobić naszym kosztem.
Kontakt z bankiem – ograniczaj zaufanie
Młodsze pokolenie zdaje się zauważać, że bank to biznes, a nie instytucja charytatywna. Niestety nie wszyscy, a przekonują się o tym poniewczasie. Wielu ludzi również pozostaje w błędnym przekonaniu, że bankom należy się za usługi nasza lojalność i że korzystna oferta banku także pozostanie na zawsze najkorzystniejszą. Dziwne jest przede wszystkim płacenie horrendalnych rachunków za prowadzenie konta i niepróbowanie tego zmienić. Bank ma w nosie fakt, że jesteśmy jego stałymi klientami i ani myśli o nas dbać.
Podstawą kontaktu z bankiem powinno być zawsze założenie, że pan w ładnym garniturze chce nas po prostu oskubać. Pracownicy bankowi nie są od pomagania ludziom, ale od sprzedawania usług i to wszystkimi możliwymi sposobami. Naginanie faktów, przemilczanie tych niewygodnych dla banku i zachwalanie produktu są standardem i wyuczonymi kwestiami, a przy tym my, klienci, często nie grzeszymy dociekliwością, ułatwiając tylko uśmiechniętym bankowcom zadanie.
Szczytem perfidii jest tutaj wykorzystywanie niewiedzy i niecierpliwość klientów, którzy chcą po prostu załatwić jak najszybciej sprawę i mieć ją z głowy. Wówczas padają wyuczone, „mądre” sformułowania, operowanie cyferkami i liczbami, a klient zazwyczaj ma dość. Tylko najostrożniejsi, stosujący się do zasady ograniczonego zaufania rozkładają oferty na czynniki pierwsze. Poniżej sztuczki bankowców:
Pokusa niskiej raty kredytu
Reklamy pożyczek sugerują, że to najczęstszy trik bankowców. Niska raty, a spory zastrzyk gotówki, a jak to wygląda w rzeczywistości?
Bank może zaproponować niską ratę kredytu, ale nie za darmo. Układ jest taki, że jeśli niska marża, to wyższa prowizja i na odwrót. I tutaj klient musi już policzyć, co mu się bardziej opłaca, bank mu w tym nie pomoże – to pewne. Na przykład ktoś, kto zamierza spłacić zobowiązanie przed terminem nie powinien lecieć na niską marżę i płacić wysokiej prowizji. Dobrze to widać przy kredycie hipotecznym:
Kwota kredytu 200 tys. zł na 30 lat. Bank oferuje niską marżę, ale za to chce prowizji, np. 5 tys. zł. I tutaj trzeba pokalkulować, czy bardziej opłaca się zapłacić więcej na początku, by później spłacać mniej, ponieważ wcale tak być nie musi.
W wypadku zamiaru spłaty po np. 10 latach, to nie ma mowy o zysku z nadpłaty. Tutaj lepiej zapłacić wyższą marżę (czyt. %) i nie płacić prowizji wcale. Zaoszczędzona kwota może posłużyć na wyprzedzanie spłat, a nawet można ją wpłacić na lokatę i raczej przyniesie większy zysk całościowo.
Tworzenie problemów podczas wcześniejszych spłat pożyczek
Przy braniu kredytu hipotecznego nigdy nie należy zakładać, że będziemy go spłacać przez okres obowiązywania umowy spłat. Znacznie lepiej jest zaplanować wcześniejszy plan spłaty, gdyż krócej spłacany kredyt mniej nas kosztuje. W tym wypadku opłacalna jest nawet nadpłata każdej raty, jeżeli nie stać nas na regularne całościowe raty wyprzedzające. Przykładowo:
Kredyt na kwotę 200 tys. zł z marżą 1,7% przy spłacie terminowej będzie nas kosztował ok. 340 tys. zł. Jeżeli jednak będziemy nadpłacać to już pierwsza nadpłata o 1 tys. zł, realnie przyniesie 1,7 tys. mniej do spłaty. Przy regularnych nadpłatach koszt kredytu spadnie nawet o 40 tys. zł, a wszystko przy relatywnie niedużym obciążeniu.
I tyle teorii, bo banki o tym wiedzą i zabezpieczają się, wtłaczając w umowy różne klauzule, np.:
- naliczanie prowizji przy spłacie kredytu w okresie trzech lat od zawarcia umowy;
- bank decyduje, czy nadpłata skraca okres mowy, czy obniża kredyt.
A to może być dla nas niekorzystne i powinno być negocjowane.
Cross selling
Tak określa się wciskanie dodatkowych produktów przy okazji kredytu. Bank nie ma prawa uzależniać od tego pozytywnego rozparzenia wniosku, ale rzeczywistość wygląda inaczej. Banki jedynie nas zachęcają...
- obniżenie marzy w zamian za wzięcie karty kredytowej;
- ubezpieczenie kredytu, najpopularniejsze na wypadek utraty pracy.
Tutaj niekoniecznie może to być dla nas nieopłacalne, ale i tak trzeba wszystko dokładnie sprawdzić.
Horrendalne opłaty dodatkowe
Zarabianie na usługach pobocznych to już w wykonaniu banków mistrzostwo świata. Za zwykły monit w wypadku spóźnienia z ratą bank potrafi policzyć nawet 300 zł! Ponadto dodatkowe opłaty banki stosują przy wydawaniu duplikatów kart płatniczych, przy aneksowaniu umów, zlecenie przelewu przez infolinię, czy zbyt niski przypływ gotówki na konto w danym miesiącu. Nikt z pracowników bankowym nam o tym nie wspomni.
Kombinatorstwo z RRSO
Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania (RRSO), to prawdziwy koszt kredytu i klient musi być przez bank o jego wysokości poinformowany. I tutaj RRSO 5% to już nie fajne RRSO 0%, stąd kombinowanie, jak ukryć rzeczywiste koszty pożyczki, a przy tym prawnie nie włączyć ich do RRSO.
Tutaj sposoby manipulacji są podobne, jak już wcześniej wspomniane.
Oferty limitowane
Trik wykorzystywany przez każdy marketing, u banków perfekcyjny. Bankowiec mówi nam, że przedstawione korzystne warunki są objęte limitem czasowym? To bujda. Mało tego, takie "limity" występują najczęściej tuz przed koniecznym ulepszeniem produktu, aby skusić jak najwięcej naiwnych na ten gorszy wariant.
Podsumowując, należy pamiętać, że bankowiec to nie nasz kumpel albo przyjaciel, ale pracownik instytucji finansowej, którą obchodzą wyłącznie liczby na plus. Oraz także i to, że kredyty, a szczególnie hipoteczne, zawsze jest warto negocjować. Przy planowanym zakupie wymarzonego domu lub mieszkania może Ci pomóc kurs – Kredyt hipoteczny krok po kroku.
W tym roku festiwal Woodstock będzie transmitowany online. Sklep Lidl często towarzyszył temu festiwalowi, ale bez obaw, tak też będzie w tym roku. Gadżety Pol' and 'Rock będą dostępne w Lidlu stacjonarnym.
